Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Pytanie 3: Apteka vs. CSC vs. uprawa hobbystyczna
Model aptek, model CSC, uprawa hobbystyczna. Która ścieżka jest w 2026 roku pod względem prawnym najbardziej logiczna dla każdego przypadku użycia?
Olivia: Model apteczny jest z prawnego punktu widzenia prawidłową ścieżką dostępu dla pacjentów. Poprzez ten model można zapewnić wsparcie terapeutyczne i odpowiedzialne ze względów zdrowotnych stosowanie. Szczególnie przy malejącej stygmatyzacji i rosnącej otwartości społeczeństwa wobec cannabisu jako leku można się spodziewać wzrostu liczby osób, które będą korzystać z cannabisu nie ze zwykłego zainteresowania konsumpcją, lecz jako faktyczni pacjenci.
Model CSC jest natomiast przewidzianą prawnie ścieżką dla konsumentów w sektorze rekreacyjnym. Cannabis Social Clubs zostały właśnie powołane do istnienia, aby umożliwić legalny, kontrolowany i związany z profilaktyką dostęp poza rynkiem czarnym. Podlegają wiążącym i ściśle kontrolowanym wymogom, szczególnie w zakresie ochrony nieletnich i profilaktyki. Jeśli ustawodawca chce wyprowadzić konsumpcję rekreacyjną z rynku nielegalnego, potrzebne są działające Cannabis Social Clubs. Bez nich dostęp do cannabisu dla konsumentów pozostaje strukturalnie niekompletny. Ponadto środki ochrony nieletnich i profilaktyki, które kluby muszą wdrażać, będą skuteczne tylko wtedy, gdy konsumenci będą umiejscowieni również na legalnym rynku rekreacyjnego cannabisu.
Uprawa hobbystyczna pozostaje natomiast w 2026 roku prawnie dopuszczalna, ale według mojej oceny będzie nadal stanowić stosunkowo mniejszy udział. Jest to przede wszystkim model dla miłośników uprawy domowej. Jako powszechna lub masowa ścieżka dostępu uprawa hobbystyczna nie jest jednak odpowiednia. Wymaga czasu, wiedzy, możliwości przestrzennych i pewnej praktycznej afiliacji. Dla większości konsumentów nie będzie zatem równoważną alternatywą dla ustrukturyzowanych legalnych kanałów dostępu.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Pytanie 2: Strefy szare i orzeczenia sądów
Ustawa o konsumpcji cannabisu jest zaprojektowana jako przepis przejściowy. Które kwestie prawne staną się przedmiotem sporów sądowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jakich orzeczeń spodziewają się Pani jako precedensowych?
Olivia: W sektorze rekreacyjnym cannabisu sądy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy będą przede wszystkim musiały wyjaśnić kwestie wynikające z napięcia między wolą liberalizacyjną ustawodawcy a wyraźnie restrykcyjną praktyką administracyjną. Obejmuje to w szczególności dopuszczalność odpowiedniej wynagrodzenia zarządu, granice żądań organów w odniesieniu do danych członkowskich stowarzyszeń uprawniających oraz zakres ingerencji organów w ustalenia umowne w procedurze udzielania pozwoleń.
W sektorze medycznym rozprawy sądowe mogą się w przyszłości przesunąć bardziej w kierunku profesjonalistów współpracujących z platformami telemedycyny, czyli lekarzy i aptekarzy. Pierwszy znak tego stanowi wyrok Sądu Okręgowego w Düsseldorfie z 23.04.2026 (Az.: 37 O 55/25). Sąd orzekł, że apteki nie mogą dostarczać leków przepisanych na bazie ankiet przez platformy telemedycyny.
Ponadto powód – izba aptekarska – już zapowiedziała, że w przyszłości będzie również rozpatrywać środki nadzorcze. Byłoby to konsekwentne. Albowiem najskuteczniejsza dźwignia nie musi leżeć u samych operatorów platform, którzy często są skłonni zaakceptować ryzyko powództwa o zaprzestanie, lecz u lekarzy i aptekarzy, bez których te modele w praktyce nie funkcjonowałyby. Można byłoby się spodziewać odpowiedzialnego kształtowania doświadczenia użytkownika takich platform, gdyby profesjonaliści musieli liczyć się z konsekwencjami nadzorczymi aż do zagrożenia własnym wykonywaniem zawodu. Postępowania wobec profesjonalistów powinny zatem być znacznie efektywniejsze niż tylko powództwa o zaprzestanie wobec operatorów platform.
Pytanie 3: Apteka vs. CSC vs. uprawa hobbystyczna
Model aptek, model CSC, uprawa hobbystyczna. Która ścieżka jest w 2026 roku pod względem prawnym najbardziej logiczna dla każdego przypadku użycia?
Olivia: Model apteczny jest z prawnego punktu widzenia prawidłową ścieżką dostępu dla pacjentów. Poprzez ten model można zapewnić wsparcie terapeutyczne i odpowiedzialne ze względów zdrowotnych stosowanie. Szczególnie przy malejącej stygmatyzacji i rosnącej otwartości społeczeństwa wobec cannabisu jako leku można się spodziewać wzrostu liczby osób, które będą korzystać z cannabisu nie ze zwykłego zainteresowania konsumpcją, lecz jako faktyczni pacjenci.
Model CSC jest natomiast przewidzianą prawnie ścieżką dla konsumentów w sektorze rekreacyjnym. Cannabis Social Clubs zostały właśnie powołane do istnienia, aby umożliwić legalny, kontrolowany i związany z profilaktyką dostęp poza rynkiem czarnym. Podlegają wiążącym i ściśle kontrolowanym wymogom, szczególnie w zakresie ochrony nieletnich i profilaktyki. Jeśli ustawodawca chce wyprowadzić konsumpcję rekreacyjną z rynku nielegalnego, potrzebne są działające Cannabis Social Clubs. Bez nich dostęp do cannabisu dla konsumentów pozostaje strukturalnie niekompletny. Ponadto środki ochrony nieletnich i profilaktyki, które kluby muszą wdrażać, będą skuteczne tylko wtedy, gdy konsumenci będą umiejscowieni również na legalnym rynku rekreacyjnego cannabisu.
Uprawa hobbystyczna pozostaje natomiast w 2026 roku prawnie dopuszczalna, ale według mojej oceny będzie nadal stanowić stosunkowo mniejszy udział. Jest to przede wszystkim model dla miłośników uprawy domowej. Jako powszechna lub masowa ścieżka dostępu uprawa hobbystyczna nie jest jednak odpowiednia. Wymaga czasu, wiedzy, możliwości przestrzennych i pewnej praktycznej afiliacji. Dla większości konsumentów nie będzie zatem równoważną alternatywą dla ustrukturyzowanych legalnych kanałów dostępu.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Pytanie 1: Praktyka zakładania CSC w 2026 roku
Towarzyszyła Pani ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję. Gdzie najczęściej „застревают“ procesy w praktyce 2026 roku? Urząd budowlany, Instytut Federalny, prawo stowarzyszeń?
Olivia: Najpoważniejsze przeszkody w praktyce nadal leżą w procedurze udzielania pozwoleń. Chociaż konflikt dotyczący prawa budowlanego pojawia się również wielokrotnie, szczególnie gdy brakuje wymaganego pozwolenia na użytkowanie pomieszczeń stowarzyszenia. Może to znacznie spowolnić poszczególne projekty. Jednak rzeczywistym punktem krytycznym zwykle nie jest urząd budowlany ani przede wszystkim prawo stowarzyszeń, lecz właściwy organ wydający pozwolenia.
W praktyce widać, że organy administracji nieustannie formułują nowe warunki lub dalsze wymogi dokumentacyjne, które znacznie utrudniają dostęp do licencji uprawy. Organy administracji chętnie przedstawiają to jako konsekwencję rzekomo niezbędnej gęstości kontroli administracyjnej, jednak wymogi te często nie wynikają z ustawy i faktycznie prowadzą nieraz do zauważalnego wydłużenia i skomplikowania procedur.
Wiele klubów próbuje początkowo radzić sobie z tymi procedurami bez pomocy prawnika. To jest zrozumiałe, ale w praktyce okazuje się to często kosztownym błędem. Bowiem gdy wnioski zostają odrzucone z powodu wad formalnych lub merytorycznych, muszą być ponownie złożone lub organy administracji przeciągają procedurę przez miesiące, zwykle powodując poważne obciążenia ekonomiczne dla założycieli. Podczas gdy procedura stoi w miejscu, koszty, na przykład czynsz za pomieszczenia stowarzyszenia, nadal biegną, bez możliwości operacyjnego działania klubu.
Niestety w praktyce wiele CSC upadło właśnie z powodu zbyt długich procedur i czasami przesadzonych wymogów. Okoliczność, która moim zdaniem jest w pewnych organach administracji świadomie uwzględniana.
Pytanie 2: Strefy szare i orzeczenia sądów
Ustawa o konsumpcji cannabisu jest zaprojektowana jako przepis przejściowy. Które kwestie prawne staną się przedmiotem sporów sądowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jakich orzeczeń spodziewają się Pani jako precedensowych?
Olivia: W sektorze rekreacyjnym cannabisu sądy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy będą przede wszystkim musiały wyjaśnić kwestie wynikające z napięcia między wolą liberalizacyjną ustawodawcy a wyraźnie restrykcyjną praktyką administracyjną. Obejmuje to w szczególności dopuszczalność odpowiedniej wynagrodzenia zarządu, granice żądań organów w odniesieniu do danych członkowskich stowarzyszeń uprawniających oraz zakres ingerencji organów w ustalenia umowne w procedurze udzielania pozwoleń.
W sektorze medycznym rozprawy sądowe mogą się w przyszłości przesunąć bardziej w kierunku profesjonalistów współpracujących z platformami telemedycyny, czyli lekarzy i aptekarzy. Pierwszy znak tego stanowi wyrok Sądu Okręgowego w Düsseldorfie z 23.04.2026 (Az.: 37 O 55/25). Sąd orzekł, że apteki nie mogą dostarczać leków przepisanych na bazie ankiet przez platformy telemedycyny.
Ponadto powód – izba aptekarska – już zapowiedziała, że w przyszłości będzie również rozpatrywać środki nadzorcze. Byłoby to konsekwentne. Albowiem najskuteczniejsza dźwignia nie musi leżeć u samych operatorów platform, którzy często są skłonni zaakceptować ryzyko powództwa o zaprzestanie, lecz u lekarzy i aptekarzy, bez których te modele w praktyce nie funkcjonowałyby. Można byłoby się spodziewać odpowiedzialnego kształtowania doświadczenia użytkownika takich platform, gdyby profesjonaliści musieli liczyć się z konsekwencjami nadzorczymi aż do zagrożenia własnym wykonywaniem zawodu. Postępowania wobec profesjonalistów powinny zatem być znacznie efektywniejsze niż tylko powództwa o zaprzestanie wobec operatorów platform.
Pytanie 3: Apteka vs. CSC vs. uprawa hobbystyczna
Model aptek, model CSC, uprawa hobbystyczna. Która ścieżka jest w 2026 roku pod względem prawnym najbardziej logiczna dla każdego przypadku użycia?
Olivia: Model apteczny jest z prawnego punktu widzenia prawidłową ścieżką dostępu dla pacjentów. Poprzez ten model można zapewnić wsparcie terapeutyczne i odpowiedzialne ze względów zdrowotnych stosowanie. Szczególnie przy malejącej stygmatyzacji i rosnącej otwartości społeczeństwa wobec cannabisu jako leku można się spodziewać wzrostu liczby osób, które będą korzystać z cannabisu nie ze zwykłego zainteresowania konsumpcją, lecz jako faktyczni pacjenci.
Model CSC jest natomiast przewidzianą prawnie ścieżką dla konsumentów w sektorze rekreacyjnym. Cannabis Social Clubs zostały właśnie powołane do istnienia, aby umożliwić legalny, kontrolowany i związany z profilaktyką dostęp poza rynkiem czarnym. Podlegają wiążącym i ściśle kontrolowanym wymogom, szczególnie w zakresie ochrony nieletnich i profilaktyki. Jeśli ustawodawca chce wyprowadzić konsumpcję rekreacyjną z rynku nielegalnego, potrzebne są działające Cannabis Social Clubs. Bez nich dostęp do cannabisu dla konsumentów pozostaje strukturalnie niekompletny. Ponadto środki ochrony nieletnich i profilaktyki, które kluby muszą wdrażać, będą skuteczne tylko wtedy, gdy konsumenci będą umiejscowieni również na legalnym rynku rekreacyjnego cannabisu.
Uprawa hobbystyczna pozostaje natomiast w 2026 roku prawnie dopuszczalna, ale według mojej oceny będzie nadal stanowić stosunkowo mniejszy udział. Jest to przede wszystkim model dla miłośników uprawy domowej. Jako powszechna lub masowa ścieżka dostępu uprawa hobbystyczna nie jest jednak odpowiednia. Wymaga czasu, wiedzy, możliwości przestrzennych i pewnej praktycznej afiliacji. Dla większości konsumentów nie będzie zatem równoważną alternatywą dla ustrukturyzowanych legalnych kanałów dostępu.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
💬 W rozmowie
Mecenas, Kancelaria Ewenike
Olivia Ewenike jest niemiecką mecenas specjalizującą się w regulacji cannabisu i konopi użytkowej. Od wejścia w życie ustawy o konsumpcji cannabisu w 2024 roku towarzyszyła ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję oraz doradza wiodącym firmom telemedryki i handlowcom CBD. LL.M. w zakresie zgodności z prawem ze szczególnym uwzględnieniem regulacji cannabisu. Międzynarodowo poszukiwana prelegentka (Cannabis Europa Londyn, C-Days Barcelona, Asia International Hemp Expo Bangkok, Japan International Hemp Expo Tokio).
Pytanie 1: Praktyka zakładania CSC w 2026 roku
Towarzyszyła Pani ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję. Gdzie najczęściej „застревают“ procesy w praktyce 2026 roku? Urząd budowlany, Instytut Federalny, prawo stowarzyszeń?
Olivia: Najpoważniejsze przeszkody w praktyce nadal leżą w procedurze udzielania pozwoleń. Chociaż konflikt dotyczący prawa budowlanego pojawia się również wielokrotnie, szczególnie gdy brakuje wymaganego pozwolenia na użytkowanie pomieszczeń stowarzyszenia. Może to znacznie spowolnić poszczególne projekty. Jednak rzeczywistym punktem krytycznym zwykle nie jest urząd budowlany ani przede wszystkim prawo stowarzyszeń, lecz właściwy organ wydający pozwolenia.
W praktyce widać, że organy administracji nieustannie formułują nowe warunki lub dalsze wymogi dokumentacyjne, które znacznie utrudniają dostęp do licencji uprawy. Organy administracji chętnie przedstawiają to jako konsekwencję rzekomo niezbędnej gęstości kontroli administracyjnej, jednak wymogi te często nie wynikają z ustawy i faktycznie prowadzą nieraz do zauważalnego wydłużenia i skomplikowania procedur.
Wiele klubów próbuje początkowo radzić sobie z tymi procedurami bez pomocy prawnika. To jest zrozumiałe, ale w praktyce okazuje się to często kosztownym błędem. Bowiem gdy wnioski zostają odrzucone z powodu wad formalnych lub merytorycznych, muszą być ponownie złożone lub organy administracji przeciągają procedurę przez miesiące, zwykle powodując poważne obciążenia ekonomiczne dla założycieli. Podczas gdy procedura stoi w miejscu, koszty, na przykład czynsz za pomieszczenia stowarzyszenia, nadal biegną, bez możliwości operacyjnego działania klubu.
Niestety w praktyce wiele CSC upadło właśnie z powodu zbyt długich procedur i czasami przesadzonych wymogów. Okoliczność, która moim zdaniem jest w pewnych organach administracji świadomie uwzględniana.
Pytanie 2: Strefy szare i orzeczenia sądów
Ustawa o konsumpcji cannabisu jest zaprojektowana jako przepis przejściowy. Które kwestie prawne staną się przedmiotem sporów sądowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jakich orzeczeń spodziewają się Pani jako precedensowych?
Olivia: W sektorze rekreacyjnym cannabisu sądy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy będą przede wszystkim musiały wyjaśnić kwestie wynikające z napięcia między wolą liberalizacyjną ustawodawcy a wyraźnie restrykcyjną praktyką administracyjną. Obejmuje to w szczególności dopuszczalność odpowiedniej wynagrodzenia zarządu, granice żądań organów w odniesieniu do danych członkowskich stowarzyszeń uprawniających oraz zakres ingerencji organów w ustalenia umowne w procedurze udzielania pozwoleń.
W sektorze medycznym rozprawy sądowe mogą się w przyszłości przesunąć bardziej w kierunku profesjonalistów współpracujących z platformami telemedycyny, czyli lekarzy i aptekarzy. Pierwszy znak tego stanowi wyrok Sądu Okręgowego w Düsseldorfie z 23.04.2026 (Az.: 37 O 55/25). Sąd orzekł, że apteki nie mogą dostarczać leków przepisanych na bazie ankiet przez platformy telemedycyny.
Ponadto powód – izba aptekarska – już zapowiedziała, że w przyszłości będzie również rozpatrywać środki nadzorcze. Byłoby to konsekwentne. Albowiem najskuteczniejsza dźwignia nie musi leżeć u samych operatorów platform, którzy często są skłonni zaakceptować ryzyko powództwa o zaprzestanie, lecz u lekarzy i aptekarzy, bez których te modele w praktyce nie funkcjonowałyby. Można byłoby się spodziewać odpowiedzialnego kształtowania doświadczenia użytkownika takich platform, gdyby profesjonaliści musieli liczyć się z konsekwencjami nadzorczymi aż do zagrożenia własnym wykonywaniem zawodu. Postępowania wobec profesjonalistów powinny zatem być znacznie efektywniejsze niż tylko powództwa o zaprzestanie wobec operatorów platform.
Pytanie 3: Apteka vs. CSC vs. uprawa hobbystyczna
Model aptek, model CSC, uprawa hobbystyczna. Która ścieżka jest w 2026 roku pod względem prawnym najbardziej logiczna dla każdego przypadku użycia?
Olivia: Model apteczny jest z prawnego punktu widzenia prawidłową ścieżką dostępu dla pacjentów. Poprzez ten model można zapewnić wsparcie terapeutyczne i odpowiedzialne ze względów zdrowotnych stosowanie. Szczególnie przy malejącej stygmatyzacji i rosnącej otwartości społeczeństwa wobec cannabisu jako leku można się spodziewać wzrostu liczby osób, które będą korzystać z cannabisu nie ze zwykłego zainteresowania konsumpcją, lecz jako faktyczni pacjenci.
Model CSC jest natomiast przewidzianą prawnie ścieżką dla konsumentów w sektorze rekreacyjnym. Cannabis Social Clubs zostały właśnie powołane do istnienia, aby umożliwić legalny, kontrolowany i związany z profilaktyką dostęp poza rynkiem czarnym. Podlegają wiążącym i ściśle kontrolowanym wymogom, szczególnie w zakresie ochrony nieletnich i profilaktyki. Jeśli ustawodawca chce wyprowadzić konsumpcję rekreacyjną z rynku nielegalnego, potrzebne są działające Cannabis Social Clubs. Bez nich dostęp do cannabisu dla konsumentów pozostaje strukturalnie niekompletny. Ponadto środki ochrony nieletnich i profilaktyki, które kluby muszą wdrażać, będą skuteczne tylko wtedy, gdy konsumenci będą umiejscowieni również na legalnym rynku rekreacyjnego cannabisu.
Uprawa hobbystyczna pozostaje natomiast w 2026 roku prawnie dopuszczalna, ale według mojej oceny będzie nadal stanowić stosunkowo mniejszy udział. Jest to przede wszystkim model dla miłośników uprawy domowej. Jako powszechna lub masowa ścieżka dostępu uprawa hobbystyczna nie jest jednak odpowiednia. Wymaga czasu, wiedzy, możliwości przestrzennych i pewnej praktycznej afiliacji. Dla większości konsumentów nie będzie zatem równoważną alternatywą dla ustrukturyzowanych legalnych kanałów dostępu.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Od wejścia w życie ustawy o konsumpcji cannabisu w kwietniu 2024 roku Olivia Ewenike stała się jedną z najbardziej doświadczonych prawników zajmujących się regulacją rynku rekreacyjnego cannabisu w Niemczech. Według jej własnych informacji towarzyszyła ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję, dodatkowo wspierała kilka firm telemedryki w budowaniu modeli biznesowych oraz handlowców CBD w postępowaniach karnych i śledczych.
Dwa lata po wdrożeniu ustawy obraz z jej perspektywy jest rozczarowujący. Administracje rozwijają własne linie interpretacyjne, izby aptekarskie ingerują w struktury telemedryki poprzez prawo autorskie, a rzeczywistym wąskim gardłem dla stowarzyszeń uprawniających się nie jest urząd budowlany, ale organy wydające pozwolenia, które zgodnie z jej obserwacją celowo uwzględniają opóźnienia proceduralne. W pisemnym wywiadzie dla Hanf Magazin Ewenike omawia kwestie prawne sporne w 2026 roku, wskazuje pierwsze wyroki sądów o znaczeniu precedensowym i formułuje swój priorytet, gdyby miała samodzielnie decydować o jednym narzędziu regulacyjnym.
Odpowiedzi dotarły na piśmie i zostały zminimalizowane edycji jedynie dla czytelności. Pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa.
💬 W rozmowie
Mecenas, Kancelaria Ewenike
Olivia Ewenike jest niemiecką mecenas specjalizującą się w regulacji cannabisu i konopi użytkowej. Od wejścia w życie ustawy o konsumpcji cannabisu w 2024 roku towarzyszyła ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję oraz doradza wiodącym firmom telemedryki i handlowcom CBD. LL.M. w zakresie zgodności z prawem ze szczególnym uwzględnieniem regulacji cannabisu. Międzynarodowo poszukiwana prelegentka (Cannabis Europa Londyn, C-Days Barcelona, Asia International Hemp Expo Bangkok, Japan International Hemp Expo Tokio).
Pytanie 1: Praktyka zakładania CSC w 2026 roku
Towarzyszyła Pani ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję. Gdzie najczęściej „застревают“ procesy w praktyce 2026 roku? Urząd budowlany, Instytut Federalny, prawo stowarzyszeń?
Olivia: Najpoważniejsze przeszkody w praktyce nadal leżą w procedurze udzielania pozwoleń. Chociaż konflikt dotyczący prawa budowlanego pojawia się również wielokrotnie, szczególnie gdy brakuje wymaganego pozwolenia na użytkowanie pomieszczeń stowarzyszenia. Może to znacznie spowolnić poszczególne projekty. Jednak rzeczywistym punktem krytycznym zwykle nie jest urząd budowlany ani przede wszystkim prawo stowarzyszeń, lecz właściwy organ wydający pozwolenia.
W praktyce widać, że organy administracji nieustannie formułują nowe warunki lub dalsze wymogi dokumentacyjne, które znacznie utrudniają dostęp do licencji uprawy. Organy administracji chętnie przedstawiają to jako konsekwencję rzekomo niezbędnej gęstości kontroli administracyjnej, jednak wymogi te często nie wynikają z ustawy i faktycznie prowadzą nieraz do zauważalnego wydłużenia i skomplikowania procedur.
Wiele klubów próbuje początkowo radzić sobie z tymi procedurami bez pomocy prawnika. To jest zrozumiałe, ale w praktyce okazuje się to często kosztownym błędem. Bowiem gdy wnioski zostają odrzucone z powodu wad formalnych lub merytorycznych, muszą być ponownie złożone lub organy administracji przeciągają procedurę przez miesiące, zwykle powodując poważne obciążenia ekonomiczne dla założycieli. Podczas gdy procedura stoi w miejscu, koszty, na przykład czynsz za pomieszczenia stowarzyszenia, nadal biegną, bez możliwości operacyjnego działania klubu.
Niestety w praktyce wiele CSC upadło właśnie z powodu zbyt długich procedur i czasami przesadzonych wymogów. Okoliczność, która moim zdaniem jest w pewnych organach administracji świadomie uwzględniana.
Pytanie 2: Strefy szare i orzeczenia sądów
Ustawa o konsumpcji cannabisu jest zaprojektowana jako przepis przejściowy. Które kwestie prawne staną się przedmiotem sporów sądowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jakich orzeczeń spodziewają się Pani jako precedensowych?
Olivia: W sektorze rekreacyjnym cannabisu sądy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy będą przede wszystkim musiały wyjaśnić kwestie wynikające z napięcia między wolą liberalizacyjną ustawodawcy a wyraźnie restrykcyjną praktyką administracyjną. Obejmuje to w szczególności dopuszczalność odpowiedniej wynagrodzenia zarządu, granice żądań organów w odniesieniu do danych członkowskich stowarzyszeń uprawniających oraz zakres ingerencji organów w ustalenia umowne w procedurze udzielania pozwoleń.
W sektorze medycznym rozprawy sądowe mogą się w przyszłości przesunąć bardziej w kierunku profesjonalistów współpracujących z platformami telemedycyny, czyli lekarzy i aptekarzy. Pierwszy znak tego stanowi wyrok Sądu Okręgowego w Düsseldorfie z 23.04.2026 (Az.: 37 O 55/25). Sąd orzekł, że apteki nie mogą dostarczać leków przepisanych na bazie ankiet przez platformy telemedycyny.
Ponadto powód – izba aptekarska – już zapowiedziała, że w przyszłości będzie również rozpatrywać środki nadzorcze. Byłoby to konsekwentne. Albowiem najskuteczniejsza dźwignia nie musi leżeć u samych operatorów platform, którzy często są skłonni zaakceptować ryzyko powództwa o zaprzestanie, lecz u lekarzy i aptekarzy, bez których te modele w praktyce nie funkcjonowałyby. Można byłoby się spodziewać odpowiedzialnego kształtowania doświadczenia użytkownika takich platform, gdyby profesjonaliści musieli liczyć się z konsekwencjami nadzorczymi aż do zagrożenia własnym wykonywaniem zawodu. Postępowania wobec profesjonalistów powinny zatem być znacznie efektywniejsze niż tylko powództwa o zaprzestanie wobec operatorów platform.
Pytanie 3: Apteka vs. CSC vs. uprawa hobbystyczna
Model aptek, model CSC, uprawa hobbystyczna. Która ścieżka jest w 2026 roku pod względem prawnym najbardziej logiczna dla każdego przypadku użycia?
Olivia: Model apteczny jest z prawnego punktu widzenia prawidłową ścieżką dostępu dla pacjentów. Poprzez ten model można zapewnić wsparcie terapeutyczne i odpowiedzialne ze względów zdrowotnych stosowanie. Szczególnie przy malejącej stygmatyzacji i rosnącej otwartości społeczeństwa wobec cannabisu jako leku można się spodziewać wzrostu liczby osób, które będą korzystać z cannabisu nie ze zwykłego zainteresowania konsumpcją, lecz jako faktyczni pacjenci.
Model CSC jest natomiast przewidzianą prawnie ścieżką dla konsumentów w sektorze rekreacyjnym. Cannabis Social Clubs zostały właśnie powołane do istnienia, aby umożliwić legalny, kontrolowany i związany z profilaktyką dostęp poza rynkiem czarnym. Podlegają wiążącym i ściśle kontrolowanym wymogom, szczególnie w zakresie ochrony nieletnich i profilaktyki. Jeśli ustawodawca chce wyprowadzić konsumpcję rekreacyjną z rynku nielegalnego, potrzebne są działające Cannabis Social Clubs. Bez nich dostęp do cannabisu dla konsumentów pozostaje strukturalnie niekompletny. Ponadto środki ochrony nieletnich i profilaktyki, które kluby muszą wdrażać, będą skuteczne tylko wtedy, gdy konsumenci będą umiejscowieni również na legalnym rynku rekreacyjnego cannabisu.
Uprawa hobbystyczna pozostaje natomiast w 2026 roku prawnie dopuszczalna, ale według mojej oceny będzie nadal stanowić stosunkowo mniejszy udział. Jest to przede wszystkim model dla miłośników uprawy domowej. Jako powszechna lub masowa ścieżka dostępu uprawa hobbystyczna nie jest jednak odpowiednia. Wymaga czasu, wiedzy, możliwości przestrzennych i pewnej praktycznej afiliacji. Dla większości konsumentów nie będzie zatem równoważną alternatywą dla ustrukturyzowanych legalnych kanałów dostępu.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.
Od wejścia w życie ustawy o konsumpcji cannabisu w kwietniu 2024 roku Olivia Ewenike stała się jedną z najbardziej doświadczonych prawników zajmujących się regulacją rynku rekreacyjnego cannabisu w Niemczech. Według jej własnych informacji towarzyszyła ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję, dodatkowo wspierała kilka firm telemedryki w budowaniu modeli biznesowych oraz handlowców CBD w postępowaniach karnych i śledczych.
Dwa lata po wdrożeniu ustawy obraz z jej perspektywy jest rozczarowujący. Administracje rozwijają własne linie interpretacyjne, izby aptekarskie ingerują w struktury telemedryki poprzez prawo autorskie, a rzeczywistym wąskim gardłem dla stowarzyszeń uprawniających się nie jest urząd budowlany, ale organy wydające pozwolenia, które zgodnie z jej obserwacją celowo uwzględniają opóźnienia proceduralne. W pisemnym wywiadzie dla Hanf Magazin Ewenike omawia kwestie prawne sporne w 2026 roku, wskazuje pierwsze wyroki sądów o znaczeniu precedensowym i formułuje swój priorytet, gdyby miała samodzielnie decydować o jednym narzędziu regulacyjnym.
Odpowiedzi dotarły na piśmie i zostały zminimalizowane edycji jedynie dla czytelności. Pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa.
💬 W rozmowie
Mecenas, Kancelaria Ewenike
Olivia Ewenike jest niemiecką mecenas specjalizującą się w regulacji cannabisu i konopi użytkowej. Od wejścia w życie ustawy o konsumpcji cannabisu w 2024 roku towarzyszyła ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję oraz doradza wiodącym firmom telemedryki i handlowcom CBD. LL.M. w zakresie zgodności z prawem ze szczególnym uwzględnieniem regulacji cannabisu. Międzynarodowo poszukiwana prelegentka (Cannabis Europa Londyn, C-Days Barcelona, Asia International Hemp Expo Bangkok, Japan International Hemp Expo Tokio).
Pytanie 1: Praktyka zakładania CSC w 2026 roku
Towarzyszyła Pani ponad 100 Cannabis Social Clubs w procesie rejestracji i ubiegania się o licencję. Gdzie najczęściej „застревают“ procesy w praktyce 2026 roku? Urząd budowlany, Instytut Federalny, prawo stowarzyszeń?
Olivia: Najpoważniejsze przeszkody w praktyce nadal leżą w procedurze udzielania pozwoleń. Chociaż konflikt dotyczący prawa budowlanego pojawia się również wielokrotnie, szczególnie gdy brakuje wymaganego pozwolenia na użytkowanie pomieszczeń stowarzyszenia. Może to znacznie spowolnić poszczególne projekty. Jednak rzeczywistym punktem krytycznym zwykle nie jest urząd budowlany ani przede wszystkim prawo stowarzyszeń, lecz właściwy organ wydający pozwolenia.
W praktyce widać, że organy administracji nieustannie formułują nowe warunki lub dalsze wymogi dokumentacyjne, które znacznie utrudniają dostęp do licencji uprawy. Organy administracji chętnie przedstawiają to jako konsekwencję rzekomo niezbędnej gęstości kontroli administracyjnej, jednak wymogi te często nie wynikają z ustawy i faktycznie prowadzą nieraz do zauważalnego wydłużenia i skomplikowania procedur.
Wiele klubów próbuje początkowo radzić sobie z tymi procedurami bez pomocy prawnika. To jest zrozumiałe, ale w praktyce okazuje się to często kosztownym błędem. Bowiem gdy wnioski zostają odrzucone z powodu wad formalnych lub merytorycznych, muszą być ponownie złożone lub organy administracji przeciągają procedurę przez miesiące, zwykle powodując poważne obciążenia ekonomiczne dla założycieli. Podczas gdy procedura stoi w miejscu, koszty, na przykład czynsz za pomieszczenia stowarzyszenia, nadal biegną, bez możliwości operacyjnego działania klubu.
Niestety w praktyce wiele CSC upadło właśnie z powodu zbyt długich procedur i czasami przesadzonych wymogów. Okoliczność, która moim zdaniem jest w pewnych organach administracji świadomie uwzględniana.
Pytanie 2: Strefy szare i orzeczenia sądów
Ustawa o konsumpcji cannabisu jest zaprojektowana jako przepis przejściowy. Które kwestie prawne staną się przedmiotem sporów sądowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy, jakich orzeczeń spodziewają się Pani jako precedensowych?
Olivia: W sektorze rekreacyjnym cannabisu sądy w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy będą przede wszystkim musiały wyjaśnić kwestie wynikające z napięcia między wolą liberalizacyjną ustawodawcy a wyraźnie restrykcyjną praktyką administracyjną. Obejmuje to w szczególności dopuszczalność odpowiedniej wynagrodzenia zarządu, granice żądań organów w odniesieniu do danych członkowskich stowarzyszeń uprawniających oraz zakres ingerencji organów w ustalenia umowne w procedurze udzielania pozwoleń.
W sektorze medycznym rozprawy sądowe mogą się w przyszłości przesunąć bardziej w kierunku profesjonalistów współpracujących z platformami telemedycyny, czyli lekarzy i aptekarzy. Pierwszy znak tego stanowi wyrok Sądu Okręgowego w Düsseldorfie z 23.04.2026 (Az.: 37 O 55/25). Sąd orzekł, że apteki nie mogą dostarczać leków przepisanych na bazie ankiet przez platformy telemedycyny.
Ponadto powód – izba aptekarska – już zapowiedziała, że w przyszłości będzie również rozpatrywać środki nadzorcze. Byłoby to konsekwentne. Albowiem najskuteczniejsza dźwignia nie musi leżeć u samych operatorów platform, którzy często są skłonni zaakceptować ryzyko powództwa o zaprzestanie, lecz u lekarzy i aptekarzy, bez których te modele w praktyce nie funkcjonowałyby. Można byłoby się spodziewać odpowiedzialnego kształtowania doświadczenia użytkownika takich platform, gdyby profesjonaliści musieli liczyć się z konsekwencjami nadzorczymi aż do zagrożenia własnym wykonywaniem zawodu. Postępowania wobec profesjonalistów powinny zatem być znacznie efektywniejsze niż tylko powództwa o zaprzestanie wobec operatorów platform.
Pytanie 3: Apteka vs. CSC vs. uprawa hobbystyczna
Model aptek, model CSC, uprawa hobbystyczna. Która ścieżka jest w 2026 roku pod względem prawnym najbardziej logiczna dla każdego przypadku użycia?
Olivia: Model apteczny jest z prawnego punktu widzenia prawidłową ścieżką dostępu dla pacjentów. Poprzez ten model można zapewnić wsparcie terapeutyczne i odpowiedzialne ze względów zdrowotnych stosowanie. Szczególnie przy malejącej stygmatyzacji i rosnącej otwartości społeczeństwa wobec cannabisu jako leku można się spodziewać wzrostu liczby osób, które będą korzystać z cannabisu nie ze zwykłego zainteresowania konsumpcją, lecz jako faktyczni pacjenci.
Model CSC jest natomiast przewidzianą prawnie ścieżką dla konsumentów w sektorze rekreacyjnym. Cannabis Social Clubs zostały właśnie powołane do istnienia, aby umożliwić legalny, kontrolowany i związany z profilaktyką dostęp poza rynkiem czarnym. Podlegają wiążącym i ściśle kontrolowanym wymogom, szczególnie w zakresie ochrony nieletnich i profilaktyki. Jeśli ustawodawca chce wyprowadzić konsumpcję rekreacyjną z rynku nielegalnego, potrzebne są działające Cannabis Social Clubs. Bez nich dostęp do cannabisu dla konsumentów pozostaje strukturalnie niekompletny. Ponadto środki ochrony nieletnich i profilaktyki, które kluby muszą wdrażać, będą skuteczne tylko wtedy, gdy konsumenci będą umiejscowieni również na legalnym rynku rekreacyjnego cannabisu.
Uprawa hobbystyczna pozostaje natomiast w 2026 roku prawnie dopuszczalna, ale według mojej oceny będzie nadal stanowić stosunkowo mniejszy udział. Jest to przede wszystkim model dla miłośników uprawy domowej. Jako powszechna lub masowa ścieżka dostępu uprawa hobbystyczna nie jest jednak odpowiednia. Wymaga czasu, wiedzy, możliwości przestrzennych i pewnej praktycznej afiliacji. Dla większości konsumentów nie będzie zatem równoważną alternatywą dla ustrukturyzowanych legalnych kanałów dostępu.
Pytanie 4: Prawo autorskie i korytarz HWG
Prawo autorskie w odniesieniu do cannabisu jest w Niemczech restrykcyjne. Jak przedsiębiorstwa poruszają się między edukacją a zakazem HWG, jakie naruszenia Pani najczęściej obserwuje?
Olivia: W sektorze medycznym większość uczestników rynku rzeczywiście stara się początkowo przestrzegać wymogów Ustawy o reklamie leków. Jednak można obserwować, że orzecznictwo w tym obszarze staje się coraz bardziej restrykcyjne.
W przypadku przedsiębiorstw telemedycyny rodzi się wrażenie, że sądy poprzez prawo autorskie chcą jakby przez tylne drzwi zakazać modeli platform telemedycyny dla cannabisu. To nie jest szczególnie celne narzędzie prawne. Bowiem wiele naruszeń Ustawy o reklamie leków stanowi jedynie wykroczenia. Jednocześnie w praktyce często wystarczy stosunkowo niewielka zmiana słowna lub projektowa w wyglądzie zewnętrznym, aby przez lata prowadzić kolejne rozprawy sądowe, zanim wyda się wiążące orzeczenie.
W sektorze rekreacyjnego cannabisu sytuacja jest znacznie ostra. Albowiem stowarzyszeniom uprawniającym grozi w razie wątpliwości uchylenie pozwolenia, czasami już przy nieznacznych uchybieniach. Zakaz reklamy jest przez organy interpretowany restrykcyjnie. W praktyce wielokrotnie obserwuję, że stowarzyszeniom uprawniającym nawet nie zezwala się na obecność w mediach społecznościowych. Moim zdaniem takie postępowanie mija się z rzeczywistym celem regulacji. Jeśli ustawodawca poważnie traktuje kantabisową politykę profilaktyczną, nie może chodzić o całkowitą tabuizację komunikacyjną cannabisu. Decydujące byłoby raczej znormalizowanie odpowiedzialnego podejścia. Kto uniemożliwia każdą merytoryczną widoczność, nie dba o profilaktykę, lecz utrudnia dostęp do legalnych kanałów.
Pytanie 5: Luki w wiedzy u młodych prawników zajmujących się cannabisem
Prowadziła Pani w przeszłości Cannabis-Law-Academy. Gdzie są największe luki w wiedzy u młodych prawników, którzy dziś wchodzą w prawo cannabisu?
Olivia: Gdzie młodzi prawnicy zajmujący się prawem cannabisu mają największe luki w wiedzy, jest to mniej pytanie o dogmatyczną wiedzę podstawową, a bardziej pytanie o brak zakorzenienia w praktyce. Bowiem niewielu wkracza wyłącznie ze skupieniem na prawie cannabisu. I chociaż tutaj również, jak w wielu innych gałęziach prawa, można przeczytać sobie podstawy, w branży cannabisu ta czysto teoretyczna wiedza ma szczególnie wąskie granice.
Prawo cannabisu jest w dużej mierze jeszcze młode i w znacznym stopniu kształtowane praktyką administracyjną i sądową. Wiele decydujących kwestii nie jest jeszcze ostatecznie wyjaśnionych, ale pozostaje w trakcie postępowania lub dopiero konturuje się poprzez konkretne wykonawstwo administracyjne. Odpowiednio, dotychczas istnieje jedynie stosunkowo ograniczony zasób ugruntowanej literatury i wiążącego orzecznictwa, z którego można byłoby czerpać naprawdę solidną specjalistyczną wiedzę czysto akademicko.
Właśnie w tym prawo cannabisu różni się od klasycznych, diferencyowanych przez dziesięciolecia materii. W prawie karnym można się specjalizować nawet w poszczególnych poddziałach ze względu na ogromną głębię dogmatyczną i rozwinięte linie orzecznictwa. W prawie cannabisu natomiast decydująca wiedza niekiedy nie powstaje po pierwsze przy biurku, ale w samej procedurze, czyli w kontakcie z organami, w procesach licencjonowania, w procedurach sprzeciwu i powództw oraz w konstruowaniu umów.
Pytanie 6: Jedna dźwignia regulacyjna
Którą zmianę regulacyjną priorytezowała by Pani w 2026 roku, gdyby mogła decydować o jednej rzeczy?
Olivia: Na rynku rekreacyjnego cannabisu nie priorytezowała bym w pierwszej kolejności dalszych regulacyjnych zmian ustawowych, lecz systematyczną zmianę praktyki administracyjnej. Na poziomie landów potrzeba przede wszystkim więcej personelu o kwalifikacjach prawniczych w organach udzielających pozwoleń. Jestem przekonana, że znaczna część obecnych opóźnień procedurowych, a także wiele wymogów podniesionych przez stronę administracyjną, odpadłaby, gdyby wnioski częściej rozpatrywały osoby z wykształceniem prawniczym.
Albowiem obecnie nie chodzi o wykonywanie gałęzi prawa diferencyowanej przez dziesięciolecia, lecz o stosowanie i interpretację nowego prawa. Do tego potrzeba metodologicznej kompetencji prawniczej. Gdy po kilku latach wykształci się ugruntowana praktyka administracyjna, może być możliwe w większym zakresie sięganie po personel bez pierwotnośrodka tła prawniczego. Aktualnie uważam to za błędne. Że interpretacja nowego aktu prawnego czasami następuje zgodnie ze zrozumieniem prawa osób bez wykształcenia prawniczego, uważam z punktu widzenia rządów prawa za zatrważające.
W sektorze medycznym byłabym natomiast za konsultacją wideo jako obowiązkową. Obowiązkową konsultację osobistą z lekarzem, jak przewidywana była w Pierwszej Ustawie o zmianie Ustawy o medycznym cannabisie (BT-Drs. 21/3061), uważam za pretekst motywowany politycznie, który w rzeczy samej nie służy ochronie zdrowia pacjentów. Przepisanie medycznego cannabisu zwykle nie wymaga badania fizycznego. A nawet jeśli powinno być ono medycznie wskazane w poszczególnym przypadku, jest to decyzja leczącego lekarza. Nie rozumiem zatem, dlaczego obowiązkowa konsultacja wideo nie powinna wystarczać, aby odpowiadać interesom pacjentów.
Pytanie 7: Zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy
Jeśli przekazałaby Pani mandat zdanie, które sprawdziło się tysiąc razy w doradztwie, jak by ono brzmiało?
Olivia: Prawo cannabisu jest wysoce politycznym polem prawa. Kto chce zakorzenić się na tym rynku, utrzymać się tam lub efektywnie egzekwować swoje prawa, musi koniecznie uwzględnić ten wymiar polityczny w strategii swojej sprawy.
Hast du Erfahrung mit der Gründung oder Mitgliedschaft in einem CSC?
Uwaga: Wywiad przeprowadzono na piśmie. Odpowiedzi zostały lekko zredagowane dla czytelności i pisowni, bez zmiany treści. Na pytanie dotyczące praktyki sądów społecznych w sprawach pacjentów kanabisu Olivia Ewenike nie udzieliła odpowiedzi, ponieważ nie należy do zakresu jej doradztwa. Dalsze informacje: kanzlei-ewenike.de.











































