Gdy spotykam się z Silvio’em po raz pierwszy od sześciu miesięcy, wydaje się nieco pospiszony: „Właśnie wziąłem moją medycynę z altanki, teraz muszę iść na nocną zmianę, a potem muszę schować pudełko w domku ogrodowym, zanim dziś wieczorem wrócę“ — wita mnie 43-letni berlińczyk. Powrót do domu oznacza dla Silvio’a codzienną wieczorną návrat do swoistego domu, jakim jest areszt.
📑 Inhaltsverzeichnis
Czy można palić legalnie w więzieniu?
Silvio jest więźniem JVA Berlin-Hakenfelde od początku listopada 2020 roku, ponieważ kilka lat temu wraz z dwoma przyjaciółmi uprawiał łącznie osiem kilogramów kannabisu. Berlińczyk z urodzenia jest jednak pacjentem kannabisu, którego kasa chorych co miesiąc pokrywa koszty 90 gramów medycznych kwiatów konopi. Wcześniej, gdy Silvio jeszcze nielegalnie uprawiał trawę, tak nie było, ale to już inna historia. Dziś 43-latek walczy o kontynuację swojej terapii za kratami — i wreszcie ma do czego wrócić niewielki sukces.
Od niedawna Silvio ma status osoby skierowanej na wolność i może kontynuować swoją terapię poza murami więzienia, choć pod trudnymi do wyjaśnienia warunkami. Przed i po pracy jako opiekun musi pobyć godzinę w dłuższej drodze, aby odebrać swoją medycynę z altanki ogrodowej i później tam ją przechowywać. Ponieważ leki zasadniczo nie mogą być wprowadzane do więzienia, a są przepisywane przez tamtejszych lekarzy. Ponieważ jego nieobecność z powodu objazdu do magazynu trawki trwa dłużej niż zwykle dozwolone, musi to być dodatkowo wymagane i zatwierdzone. Państwo przyznaje mu co dzień dwie dodatkowe godziny na inhalację i schowanie trawy.
Medyczna marihuana? Tylko dla osób kierowanych na wolność!
Zanim mógł kontynuować terapię jako osoba kierowana na wolność, Silvio musiał znieść właśnie takie specjalne traktowanie, które pacjentom kannabisu zdarza się na nieznanym terenie. Więźniowie zasadniczo nie mogą zabrać ze sobą leków przepisanych przez lekarza rodzinnego lub specjalistę do jednostki karnej. Jednak mogą zwykle kontynuować już rozpoczętą terapię za kratami, niezależnie od tego, czy opiera się ona na podaniu substancji odurzających czy innych leków — chyba że chodzi o kanabis. Tutaj JVA w całym kraju energicznie starają się medyczne kwiaty kannabisu położyć do grobu przed więziennymi bramami.
Zmiana z kwiatów na ekstrakty jest również zwykle odmawiana więźniom. Obawy, że medyczny konsumpcja kannabisu przez pacjenta mogą wzbudzać pragnienia i niezadowolenie wśród współwięźniów, są całkiem uzasadnione. Jednak nie ma rzeczywistej podstawy prawnej, aby pozbawić osoby takie jak Silvio przepisanej medycyny za kratami. Zatem przepisanie ekstraktów byłoby alternatywą, którą można stosować bez zapachu i niezauważalnie dla współwięźniów. Jednak przy przybyciu do więzienia lekarka JVA odmówiła zarówno dalszego przepisywania kwiatów kannabisu, jak i przełączenia pacjenta na ekstrakty kannabisu. Zamiast tego zaproponowała Silvio’owi diazepam.
„Oczywiście nie mogłem spać po nagłym przerwaniu terapii kannabisu i całym stresem w nowym otoczeniu. Kiedy czasem zasnąłem, miałem okropne koszmary i budziłem się cały spocony. Kiedy powiedziałem o tym lekarz, od razu przepisała mi diazepam. Wziąłem to raz i byłem naprawdę zniesiony. Ale wiem, jak szybko ten materiał powoduje uzależnienie i nie brałem go już więcej — raczej noce spędzałem nad czym głowić się“.
Niejasne stanowisko administracji sądowej
Ponadto argument kosztowy prawdopodobnie odgrywa niemałą rolę, gdyż kasa sprawiedliwości musiałaby pokryć koszty terapii Silvio’a.
Administracja sprawiedliwości państwa Berlin poinformowała w listopadzie 2020 roku, że zakaz wprowadzania dotyczył również medycznego kannabisu, niezależnie od tego, czy w postaci kwiatów, ekstraktu czy gotowego leku. I dalej: „Medyczny kanabis generalnie nie jest przepisywany w berlińskim wymiarze sprawiedliwości, w razie potrzeby należy znaleźć inne terapie“. Jednak pacjenci kannabisu tacy jak Silvio musieli już szczegółowo wykazać swojej kasie chorych, że inne terapie nie zadziałały i kanabis jest ultima ratio, aby kasa pokryła koszty. Gdy to postawić berlińskiej administracji sprawiedliwości, odpowiedź na ponowne pytanie brzmi:
„Wskazanie na zasadniczą praktykę przepisywania już oznacza, że po dokładnym medycznym badaniu wskazań mogą być przepisane — lub były przepisane — preparaty kannabinoidowe“. Co teraz? Zasadniczo nie, czy po dokładnym badaniu?
Sąd odrzuca terapię za kratami
W przypadku osób kierowanych na wolność sprawa wygląda inaczej. Na to odpowiada dział prasowy: „Jeśli osoba kierowana na wolność wraca do JVA z pozytywnym wynikiem UK (przyp. kontrola moczu), jest to tolerowane przez instytucję, o ile osoba kierowana na wolność może wykazać zlecenie medyczne“.
Jednak przy przybyciu do więzienia Silvio nie był jeszcze osobą kierowaną na wolność. Gdy lekarka z placówki odmówiła mu kontynuacji terapii pomimo wyraźnie udokumentowanego przypadku, Silvio kontaktuje się z jego adwokatem i składa pozew w postępowaniu przyspieszonym. Jednak sąd apelacyjny Berlina również stwierdza, że Silvio nie przysługuje mu kanabinoidowa terapia w więzieniu, ponieważ kasa poczynił błąd przy zatwierdzeniu. Koszty jego terapii byłyby pokrywane tylko dlatego, że kasa w 2018 roku przegapiła terminy, a nie z powodu konieczności medycznej. Ten błąd formalny kasy jest co prawda słuszny, ale jak ten błąd formalny kasy może unieważnić wszystkie opinie medyczne, które Silvio przedstawił?
Jeśli pomyślimy o tym do końca, kasy mogłyby przy jasnych diagnozach, w których pokrycia kosztów nie da się uniknąć, celowo pomijać terminy, aby pacjenci przed sądem mieli trudności z wykazaniem konieczności medycznej, ponieważ przegapiony termin był przyczyną pokrycia kosztów — a nie diagnoza.
Po tym wyroku Silvio miał dwie możliwości:
- Zaskarżenie wyroku na pewno miałoby szanse na powodzenie w następnej instancji. Jednak Silvio czekałby przez miesiące bez perspektywy wyjścia na wolność, pracy lub medycyny w swojej celi.
- Jeśli zaakceptuje wyrok, w ciągu kilku tygodni zostanie osobą kierowaną na wolność i może kontynuować terapię na wolności.
Silvio decyduje się więc w stycznia 2021 roku zaakceptować wyrok. Kilka tygodni później może wznowić pracę i otrzymać od specjalisty przepisanie kannabisu. Ponieważ nie może go przechowywać w więzieniu, codziennie otrzymuje nawet dwie godziny na przyjęcie medycyny i schowanie jej, zanim sam zostanie zamknięty na noc.
„Czuję się o wiele lepiej niż przedtem, ale idealne byłoby coś innego“ — mówi mi były grower.
„Właściwie powinienem przyjmować moją dawkę rozłożoną przez 16 godzin. Teraz nie mam żadnej możliwości podzielenia tego tak, jak jest to na przepisaniu. Muszę zawsze inhalować podwójną dawkę, aby zdążyć w ciasnym harmonogramie. Więc rano dwa, potem praca i wieczorem szybko trzy rzeczy. Dlatego zawsze jestem kompletnie naćpany, kiedy przychodzę do więzienia. Wolałbym, gdyby instytucja po prostu dała mi krople. Ponieważ dopóki nie mogę spać poza murami więzienia, muszę zawsze przerwać terapię, gdy nie muszę pracować. To na pewno jest o wiele lepsze niż wcześniej, ale to na pewno nie jest idealne“.
Obawa przed złamaniem tabu czy kwestia kosztów?
Biorąc pod uwagę prawnie wątpliwe specjalne traktowanie uwięzionych pacjentów kannabisu takich jak Silvio, pojawiają się pytania o przyczyny? Chodzi o to, aby zasadniczo pozbawić więźniów medycznej trawy z powodu obaw przed reakcją współwięźniów lub po prostu tylko o pieniądze?
Wymiar sprawiedliwości i kierownicy instytucji słusznie obawiają się, że więźniowie legalnie palący trawę wywoływaliby niezrozumienie i niezadowolenie wśród współtowarzyszów więzienia. Dlatego też, dla dobra pokoju, robi się wszystko, aby zapobiec takiemu scenariuszowi. To całkiem zrozumiałe. Ale co mówi przeciwko zmianie na ekstrakty? Taka zmiana byłaby całkowicie neutralna zapachowo i łatwa do wyjaśnienia stronom trzecim. Jednak kasa sprawiedliwości musiałaby pokryć koszty. Nawet przy bardzo niskim przepisaniu 1 grama kwiatów (20% THC)/dzień w przypadku najsilniejszego dostępnego ekstraktu, miesięczne koszty terapii wyniosłyby 3000 euro. W przypadku kwiatów koszty terapii przy podanej ilości wynoszą 600-700 euro w zależności od odmiany.
Wymiar sprawiedliwości ma więc wybór: Jeśli pokrywa przystępną cenowo terapię kwiatami kannabisu, można palić w więzieniu — ze wszystkimi wcześniej wspomnianymi konsekwencjami. Jeśli pokrywa terapię ekstraktami, szybko pojawiają się koszty między 3000 i 10000 euro miesięcznie na pacjenta.
Jeśli odmawia terapii, więzień musi pozwać — i w międzyczasie obejść się bez leków i ulg penitencjarnych, takich jak na przykład wyjście na wolność. Z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości na pewno warto czasami grać z przyczyn finansowych.
Ponadto osoby kierowane na wolność są ponownie ubezpieczone w kasie chorych, w której były ubezpieczone przed przybyciu do więzienia. Oznacza to, że koszty ich terapii kannabisu, w przeciwieństwie do przepisania kannabisu w więzieniu, nie muszą być pokrywane przez więzienie. Oczywiście nie powinno to być oficjalnym powodem odmowy terapii za kratami. Jednak wcześniej wymienione koszty terapii ekstraktami kannabisu sugerują, że argument kosztowy może odgrywać znaczną rolę w przyznawaniu medycznego kannabisu tylko osobom kierowanym na wolność.
Ta niebezpieczna mieszanina czynników będzie uniemożliwiać przepisywanie kannabisu za kratami tak długo, aż ustawodawca aktywnie interweniuje i zapewni, że również uwięzieni pacjenci kannabisu mogą kontynuować terapię, dla której, zgodnie z kasą i MDK, nie ma alternatywy.
Często zadawane pytania dotyczące kannabisu w więzieniu
Czy więźniowie mogą otrzymać medyczny kanabis?
Już rozpoczęta terapia powinna być zasadniczo kontynuowana również w uwięzieniu — jednak JVA prawie zawsze to odrzucają w przypadku kannabisu. Kontynuacja niezawodnie się udaje dopiero jako osoba kierowana na wolność, która odebrania kwiaty poza murami. Jak przepisywanie medycznego kannabisu zasadniczo funkcjonuje, wyjaśniamy szczegółowo.
Czy można legalnie palić w więzieniu?
Oficjalnie nie: Leki nie mogą być wprowadzane do więzienia, ale są przepisywane wyłącznie przez tamtejszych lekarzy. Pacjenci kannabisu ze statusem osoby kierowanej na wolność odbierają swoją medycynę na zewnątrz i konsumują ją tam — w murach konsumpcja pozostaje zakazana.
Dlaczego JVA odrzucają medyczne kwiaty kannabisu?
Trzy przyczyny się przenikają: zapach, obawy o niezadowolenie współwięźniów i przede wszystkim koszty. Neutralne zapachowo ekstrakty byłyby alternatywą, ale są znacznie droższe. Ramy prawne wokół kannabisu wyjaśnia nasz przewodnik po legalizacji kannabisu w 2026 roku.
Ile kosztuje terapia kannabisu za kratami?
Kwiaty kannabisu kosztują w zależności od odmiany około 600–700 euro miesięcznie. W przypadku ekstraktów koszty wzrastają do 3000 do 10000 euro na pacjenta i miesiąc — centralny powód, dla którego wymiar sprawiedliwości medyczny kanabis preferuje przyznawać tylko osobom kierowanym na wolność, których terapia jest ponownie pokrywana przez kasę chorych.




































