📑 Inhaltsverzeichnis
Jeśli chodzi o cannabis, Austria jest jednym z najbardziej represyjnych państw w Unii Europejskiej. Podczas gdy większość krajów europejskich już wprowadził THC w ruchu drogowym i niektóre kraje zdekryminalizowały posiadanie, w Austrii panuje całkowity zastój. Cannabis medyczne również nie jest dostępne w Austrii.
Jedynie Dronabinol można nabyć na receptę na substancje uzależniające po długotrwałych formalności biurokratycznych. Aktualnie w Austrii trwają negocjacje koalicyjne dotyczące utworzenia nowego rządu. Niestety wygląda na to, że w nadchodzącej kadencji Austrię będzie rządzić koalicja, która reprezentuje prawdopodobnie najbardziej niekorzystną kombinację pod względem polityki narkotykowej.
Zastój lub zaostrzenia bardzo prawdopodobne
Z dzisiejszej perspektywy w Austrii powstanie koalicja FPÖ i ÖVP. W związku z tym trwają obecnie negocjacje koalicyjne, po tym jak niedawno nie powiodły się rozmowy między ÖVP, SPÖ i NEOS. Chociaż podczas wyborów uzupełniających jesienią ubiegłego roku żadna z partii nie umieściła legalizacji cannabisu w swoim programie wyborczym, koalicja, która się ukształtuje, jest prawdopodobnie najbardziej niekorzystna pod względem postępowej polityki narkotykowej. ÖVP tradycyjnie konserwatywna, a FPÖ jest absolutnym przeciwnikiem legalizacji.
Według aktualnych szacunków należy spodziewać się wręcz zaostrzenia przepisów. Przynajmniej jednak z dużym prawdopodobieństwem będzie całkowity zastój w kwestii cannabisu przez tę kadencję. Koalicja FPÖ i ÖVP już wcześniej rządziła Austrią, aż rozpuściła się w wyniku skandalu Ibiza w 2019 roku. Już wtedy zapowiedziano zaostrzenia w ustawie o substancjach uzależniających. Część programu rządowego obejmowała ograniczenie leków na bazie cannabisu, zakaz sprzedaży nasion konopnych i sadzonek konopnych oraz podwyższenie kar za corresponding offences.
Główne media mówiły wtedy, że rząd austriacki prowadzi wojnę z cannabisem. Zaostrzenia zaplanowane nie zostały wprowadzone, ponieważ koalicja rozpuściła się w 2019 roku. Jednak teraz zarysowuje się ta sama koalicja i nie wygląda na to, aby w ostatnich latach zmienił się stosunek do cannabisu. Kiedy 1 kwietnia 2024 r. cannabis w Niemczech został częściowo zdekryminalizowany, wywołało to falę oburzenia w szeregach FPÖ. „Granice zamknięte dla narkotyków“ – oświadczono.
Dekryminalizacja w Niemczech została dosłownie określona jako atak na młodzież i obawiano się turystyki narkotykowej. Ponadto cannabis wielokrotnie określa się jako narkotyk odskoczy. FPÖ znana jest z bezwzględnej zerowej tolerancji wobec cannabisu i wydaje się, że nic się w tym względzie nie zmieniło do dzisiaj.
Żaden dodatkowy pożytek dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, zamiast tego zniszczenie egzystencji
Największe niebezpieczeństwo wynikające z nadchodzącej koalicji to jednak drastyczne zaostrzenie prawa jazdy. W tym kontekście istnieje już gotowe prawo, które w 2019 roku było bliskie wprowadzenia, jednak z powodu upadłej koalicji trafiło do szuflady. W ostatnich latach ze strony FPÖ wielokrotnie nalegano na wprowadzenie tego prawa. Konkretnie chodzi w tym prawie o drastyczne zaostrzenie kar za tak zwanych kierowców pod wpływem narkotyków.
Pozytywny wynik testu narkotykowego w ruchu drogowym ma być zrównany z prowadzeniem pojazdu w stanie nietrzeźwości powyżej 1,6 promila alkoholu. W tym prawie nie przewidziano wartości granicznej, co oznacza, że zaostrzenie to jest całkowicie pozbawione podstaw naukowych. Mówiąc wprost, oznacza to, że ktoś, kto spożywa produkty CBD i kilka dni później w trakcie kontroli wykaże ślady THC, będzie podlegać tym samym sankcjom co osoba prowadząca pojazd w ciężkim stanie nietrzeźwości.
To absolutnie nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego i jest całkowicie pozbawione logiki i proporcjonalności. Jeśli to prawo zostanie wznowione i wdrożone w nadchodzącej kadencji, byłoby to krokiem wstecz do narkotykowej epoki kamienia. To prawo zniszczyłoby egzystencje finansowe i w ten sposób wyrządziłoby znacznie więcej szkód, niż kontrolowany udział z ustalonymi naukowo wartościami granicznymi mógłby kiedykolwiek wyrządzić.
Oporność na porady i przestarzałe poglądy
Wydaje się, że w pewnych kręgach politycznych tradycją stało się całkowite zamknięcie się na obiektywnefakty. Tak jak w Bawarii z kuflem piwa w ręku atakuje się cannabis, FPÖ zawsze ulegała tzw. kierowcom pod wpływem narkotyków jako absolutnemu wkurzeniu.
Z ideologicznych powodów do dzisiaj nie akceptuje się faktu, że większość tak zwanych kierowców pod wpływem narkotyków jest kompletnie trzeźwa, gdy zostaje zatrzymana. To, co kosztuje egzystencję wielu osobom, to ślady THC, które mogą pochodzić z konsumpcji sprzed kilku dni. Niektóre środowiska polityczne absolutnie tego nie chcą zrozumieć, chociaż wiele krajów europejskich poszło innym kursem i jest faktem, że te minimalne ślady THC nie wpływają na zdolność do prowadzenia pojazdu.





































