📑 Inhaltsverzeichnis
Od czasu zakazania popularnego kanabinoidу HHC na rynku pojawiło się wiele nowych kanabinoidów mających służyć jako jego zamiennik. Ich potencjał psychoaktywny waha się od subtelnego do niezwykle potężnego. Jednym z takich nowych produktów, dostępnych na rynku od pewnego czasu, jest CB9. Jednak przy bliższej analizie pojawia się problem – nie da się stwierdzić, co dokładnie stanowi ten kanabinoid z chemicznego punktu widzenia.
W całym internecie do dzisiaj nie można znaleźć formuły strukturalnej CB9. Wprawdzie dostępna jest formuła sumaryczna, ale przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że nie jest to wcale kanabinoid, lecz antybiotyk. Dlatego niemożliwe jest określenie, o jaką substancję chemiczną chodzi. W przypadku wszystkich innych kanabinoidów można znaleźć formułę strukturalną i wiadomo dokładnie, jaki kanabinoid rozpatrujemy z technicznego punktu widzenia. CB9 wydaje się być inny. Mimo że w niezliczonych sklepach oferowane są produkty CB9, w zasadzie nikt nie wie, co się tutaj sprzedaje.
Prawdopodobnie pochodna CBD
Wiele producentów reklamuje CB9 jako naturalny kanabinoid występujący w konopi. Jednak w całym internecie nie można znaleźć artykułu naukowego potwierdzającego oficjalnie odkrycie tego kanabinoidу. Nawet legendarni badacze kanabinoidów, tacy jak John W. Huffman czy Raphael Mechoulam, nigdzie nie wspominają o tym kanabinoidzie. Przypuszcza się, że chodzi tu o pochodną CBD.
Taki opis można znaleźć w większości miejsc w internecie. Bliższe szczegóły chemiczne są nieznane, a przede wszystkim gdy nie istnieje formuła strukturalna tej substancji, zarówno sprzedawca nie wie, co sprzedaje, jak i konsument nie wie, co pali. Produkty CB9 dostępne są w klasycznych, dobrze znanych formach – jako kwiatostany, haszysz oraz gotowe do użytku e-papierosy (vape’i).
Umiarkowanie psychoaktywny
Potencjał psychoaktywny większość konsumentów opisuje jako słaby do umiarkowanego. Niektórzy określają go jako słabszą wersję Delta-8-THC lub HHC. Inni lokują go gdzieś pomiędzy H4CBD a HHC. Pojedynczy użytkownicy mówią nawet o działaniu nadmiernie potężnym. Jest to prawdopodobnie spowodowane różnicami jakościowymi i wahającymi się stężeniami poszczególnych form podania.
Ogólnie rzecz biorąc, u większości konsumentów dominuje efekt fizjologiczny. Pojawia się znana sedacja ciała, podobna do tej, którą można zaobserwować u wielu odmian haszyszu. Składnik psychodeliczny znany z THC lub innych potencyjnych kanabinoidów pozostaje u większości użytkowników bardziej w tle. Efekty uboczne typu paranoja i zaburzenia psychotyczne zdają się pojawiać znacznie rzadziej w porównaniu z wysoko potencyjnymi kanabinoidami.
Status prawny
Obecnie CB9 jest legalny. Ponieważ w zasadzie żaden sklep nie wie, co sprzedaje, aktualnie nie można zakazać żadnej konkretnej substancji. Nasuwa się podejrzenie, że CB9 to podobny strategiczny ruch producenta, jak miało to miejsce wiele lat temu w przypadku Spice. Kiedy Spice weszło na rynek w 2007 roku, również początkowo nikt nie wiedział, co to jest. Na opakowaniu znajdowała się lista subtelnie działających psychoaktywnych ziół podawanych jako składniki. Jednak działanie było tak przytłaczające, że szybko pojawiły się wątpliwości, czy mogło pochodzić z wymienionych składników.
Przez długi czas panowało podejrzenie, że takie potężne działanie pochodzi z bardzo silnych ekstraktów lub izolowanych substancji czynnych z podanych roślin. Dlatego Spice przez długi czas pozostało legalne. Dopiero po ponad roku odkryto, że działanie Spice pochodzi z kombinacji wielu syntetycznych kanabinoidów z serii HU i serii JWH. Nasuwa się podejrzenie, że tajemniczy skład CB9 to podobny strategiczny ruch mający na celu jak najdłużej utrzymać produkt w legalności.
Takie przykłady pokazują, do jakich ekscesów prowadzi prohibicja. Pragnienie odurzenia się nie daje się zakazać żadnym prawem. Gdzie jest zapotrzebowanie, zawsze pojawi się podaż. Rynek narkotyków będzie istniał tak długo, jak będzie istniała sama ludzkość. W Niemczech, po wieloletnich walkach, wreszcie doszło do częściowej legalizacji konopi, co stanowiło ogromny postęp po dziesięcioleciach stagnacji.
W większości innych krajów europejskich ciągle uporczywie trzyma się jednak zakazów i nie rozumie się, że prohibicja wprowadza na rynek znacznie więcej nieprzewidywalnych ryzyk niż miałoby to miejsce na legalnym rynku konopi. Dopóki tak będzie, gra w kota i myszkę z nowymi zakazami i następującymi po nich nowymi produktami będzie ciągnąć się dalej.
































