Konsumpcja konopi podczas wakacji staje się coraz bardziej naturalna dla wielu turystów, niezależnie od tego, czy podróżują do nowoczesnych krajów z legalizacją, czy dalej nielegalnie kupują konopie od lokalnych handlarzy. Zwłaszcza w Azji może to być naprawdę niebezpieczne, chociaż roślina konopi ma tam swoje źródła i bogatą, długą historię jako popularna botanika ze zdolnościami leczniczymi.
📑 Inhaltsverzeichnis
- Światowa potęga Uncle Sam w krucjacie przeciwko kannabinolidom
- Surowe kary, piętnowanie publiczne i najwyższe ceny na świecie za gram konopi
- Produkty CBD jako otwieracz drzwi: Czy wkrótce konopie THC na receptę będą legalne?
- Japońska kultura konopi przed comebackiem?
- Częste pytania dotyczące konopi w Japonii
- 💬 Fragen? Frag den Hanf-Buddy!
Poza Tajlandią w regionie nigdzie nie ma rzeczywistego uwolnienia THC, które jest czasami tolerowane przez władze, jak na przykład przy słynnej „Happy Pizza“ w Kambodży. Z historycznego punktu widzenia Japonia była kiedyś azjatyckim gorącym punktem dla konopi i konopi włóknistych – jaka jest sytuacja dzisiaj i czy warto podróżować po konopie do kraju wschodzącego słońca?
Światowa potęga Uncle Sam w krucjacie przeciwko kannabinolidom
Już przed wjazdem można zauważyć, patrząc na badania historyczne, że Japonia stanowi szczególnie drastyczny przykład wśród wszystkich zniekształceń nieudanej globalnej polityki narkotykowej. Przed drugą połową XX wieku konopie były wszechobecne od Tokio do Hokkaido, od odzieży z bezeuforycznego konopi włóknistych przez niezliczone zastosowania medyczne aż do świętych świątyń Shintoizmu z pięknie zaplecionymi liną z marihuany. Japońska gospodarka żyła z cennej uprawy konopi jeszcze bardziej intensywnie niż gdzie indziej – aż do czasów, gdy po drugiej wojnie światowej USA zaczęły dominować na świecie.
Chociaż Ameryka również wysiewała sporą ilość konopi, jednak dobrze zbadana kombinacja zachłannych koncernów farmaceutycznych, ograniczonych polityków i podstępnego duchowieństwa doprowadziła ostatecznie w 1961 roku do fattalnego międzynarodowego zakazu konopi przez zdominowane przez USA Narody Zjednoczone. Niemal wszystkie rządy się zgodziły, niezależnie od tego, czy z przekonania jak w monarchiach naftowych, z ambicji w byłych koloniach, czy z przymusu jak we Wschodniej Azji. Tam nagle wielu japońskich rolników straciło źródła dochodu, a wiele osób znalazło się w więzieniu za konsumpcję roślin w celach leczniczych.
Gdyby to wszystko nie było tak tragiczne i szkoda spowodowana kłamstwami anty-THC nie była tak gigantyczna, można by prawie powiedzieć o żarcie historii. To właśnie Stany Zjednoczone wraz z Kanadą teraz prezentują się jako prekursorzy legalnych konopi!
Niestety Uncle Sam nie chce lub nie może ze swoimi towarzyszami z G7 i Japonią tak energicznie przekonywać do wycofania się z zakazu, jak robił to 60 lat temu do maksymalnego nękania. Jak w Niemczech i wielu krajach UE, japońscy politycy, policjanci i moralista przyzwyczaili się podczas tego długiego okresu do praktycznego, starannie budowanego wizeunku wroga – kannabinolidów. Do tej pory ustawodawcy odmawiają długo oczekiwanego postępu, a podczas podróży na Daleki Wschód najlepszym wyborem pozostaje na razie bardzo dyskretne podejście.
Surowe kary, piętnowanie publiczne i najwyższe ceny na świecie za gram konopi
Także turyści mogą w Japonii kupić konopie, nawet jeśli nie ma tam parku Göritzer i prawie żaden rolnik nie pokaże ciekawym obcokrajowcom, co jeszcze rośnie na polach. Jednak ponieważ dla wielu osób nie ma różnicy między legalnym, nielegalnym i „nie obchodzi mnie to“, zarówno odwiedzający, jak i mieszkańcy chętnie nabywają oficjalnie zakazane produkty konopne online lub poprzez zwykłe plotki wśród znajomych. W Południowo-Wschodniej Azji potencjalni handlarze czasami noszą koszulkę z ogromnym liściem marihuany, ale w wrażliwym kraju wschodzącego słońca spowodowałoby to prawie pewnie obawianą utratę twarzy.
Chociaż Japonia nie chłoszcze i nie wiesza użytkowników THC jak Singapur, obecnie grożą nadal okrutne kary.
Podróżni już na lotnisku dowiadują się, że przywóz konopi karani jest do siedmiu lat więzienia, jeśli podejrzewa się planowaną sprzedaż, nawet do dziesięciu. Śmieszne jest to, że zgodnie z prawem japońskie władze karają opium mniej surowo niż konopie, których sam posiadek nawet małych ilości może oznaczać do pięciu lat więzienia! Też osoby publiczne muszą stanąć przed pryzmatem strażników moralności. „Признania“ w telewizji za papierosa nie są rzadkie, gdzie osoby oskarżone niemal tak entuzjastycznie chwalą swoich sędziów, katów i tak godną pochwały czujną policję, jak zakładnicy chwalą doskonałe traktowanie przez terrorystów.
Ponieważ wiadomo, że tylko niebezpieczne życie jest przyjemne, coraz więcej osób bierze się do tego pomimo to i płaci na czarnym rynku za gram kwiatów trawy nawet do 50 euro. Jest to więc naprawdę droższe niż w niemieckich aptekach za konopie na receptę dla ubezpieczonych prywatnie! Ponieważ nie ma wiarygodnych badań na temat rozpowszechnienia, jakości lub nawyków konsumpcji Japończyków, dostępność konopi na miejscu trudno jest poważnie ocenić. Kto nie może zasnąć w hotelu kapsułkowym i szuka konopi, może szybko wylądować w więzieniu lub odwrotnie szybko coś znaleźć. Drogo i ryzykownie przy bardzo małym wyborze, to jest gwarantowane!
Produkty CBD jako otwieracz drzwi: Czy wkrótce konopie THC na receptę będą legalne?
Jak zawsze nadzieja kiełkuje pośród cierni ucisku. Nawet na tak jałowych gruntach jak Japonia kannabinoloidy powoli torują sobie drogę z powrotem do społeczeństwa i jak zawsze chodzi najpierw o bezeuforyczne kannabidiol (CBD). Dla tej substancji czynnej Tokio zresztą wydał już od 2013 roku przepisy – dłużej niż tak całkowicie biurokratyczna Unia Europejska! Jednak prawie wszystkie produkty CBD są importowane, przetwarzane jako izolat bez najmniejszego śladu THC i dozwolone tylko wtedy, gdy ekstrakcja z liści, łodygi lub nasion konopi jest gwarantowana. Kwiaty CBD pozostają jeszcze zakazane.
Oczywiście kraj jest zadłużony po uszy, a japoński rynek produktów konopnych szacuje się już teraz na wiele setek milionów dolarów, co zdaniem ekspertów mogłoby szybko przyczynić się do zmian.
Od 2021 roku rząd pracuje nad nową oceną konopi i jej poszczególnych składników. Choć znowu zwykłe komisje siedzą przez lata i debatują wcześniej samodzielnie wymyślone fake newsy, konopie medyczne od lekarza na receptę nie wydają się już takie odległe. Ponieważ należy liczyć się z niezwykle konkretnymi, szczegółowymi przepisami, zagraniczny pacjent podróżujący po Japonii mógłby w przyszłości otrzymać THC na receptę. Nawet jeśli całkowicie legalna, swobodna sprzedaż jako napój rekreacyjny, podobnie jak whisky czy tytoń, wydaje się na razie jeszcze bardziej nierealistyczna niż w Niemczech.
Japońska kultura konopi przed comebackiem?
Poza wszelkimi ryzykownymi próbami na czarnym rynku Japonia wciąż warta jest odwiedzenia pod względem konopi. Turystyka konopna nie musi dotyczyć wyłącznie konsumpcji, w końcu na całym świecie są wystawy na ten temat, tropikalne piaszczyste plaże na Jamajce są również bardzo relaksujące bez papierosa, a kawa w kawiarni w Amsterdamie zazwyczaj smakuje doskonale. W Japonii, dzięki bogatej, tisięcioletniej kulturze obchodzenia się z konopią, można również wiele odkryć. Na przykład zainteresowani mogą znaleźć dobrze wyposażone muzeum w prefekturze Tochigi i dowiedzieć się, że kannabinoloidy wcześniej bez problemu dostępne były w aptece i że praktycznie żadna lina w kraju nie została wykonana z niezawodnych konopi włóknistych.
Święte liny z marihuany bez THC można spotkać również wśród zwolenników Shintoizmu w wielu świątyniach tej autentycznie japońskiej religii.
„Shintō“ dotyczy sił natury, drogi do bogów i świątyń, których kapłani mogą do duchowej oczyszczenia oficjalnie wymachiwać pękami z konopi włóknistych. Choć żadne trichomy nie latają wokół do wdychania, ale odwiedzenie takich miejsc jest zawsze interesujące. Tam wiszą „Shimenawa“ jako święte liny czci dymu kadzidełek i biomasa potrzebna do jej produkcji może być nawet uprawiana w kraju, oczywiście tylko za licencją i przez zaledwie garstkę rolników. Zbijanie 95 tez przeciwko państwowej polityce narkotykowej do świątyni jak Martin Luter swoje krytyki do kościoła w Wittenberdze i łączenie shintoizmu na przykład z poglądami rastafarian powinno być uważane za herezję – miłych wakacji!
Częste pytania dotyczące konopi w Japonii
Czy można palić w Japonii?
Nie. Konopie są w Japonii ściśle zakazane – sam posiadek małych ilości może oznaczać do pięciu lat więzienia, przywóz nawet do siedmiu. Jak różnie polityka narkotykowa może działać, pokazuje nasz artykuł o podejściu Portugalii do dekryminalizacji. W przeciwieństwie do sąsiedniej Tajlandii po jej zwrocie w stronę konopi, Japonia nie zna żadnego legalnego uwolnienia.
Czy CBD jest legalne w Japonii?
Tak, CBD jest regulowane w Japonii od 2013 roku – jednak wyłącznie jako izolatów wolny od THC, uzyskiwany z liści, łodygi lub nasion konopi. Kwiaty CBD pozostają zakazane. Co determinuje tę substancję czynną, wyjaśniamy w naszym artykule podstawowym Co to jest kannabidiol? Trudną sytuację prawną wokół kwiatów CBD znamy również z Europy, na przykład z sporu sądowego o kwiaty CBD w Austrii.
Ile kosztują konopie na czarnym rynku w Japonii?
Bardzo dużo: Na czarnym rynku za gram kwiatów konopi żąda się w razie potrzeby nawet do 50 euro – drożej niż w wielu niemieckich aptekach. Jakość i dostępność prawie niemożliwe do poważnego oszacowania, a każda poszukiwanie wiąże się ze znacznymi ryzykami prawnymi.
Czy w Japonii są medyczne konopie?
Würdest du in ein Land reisen, wo Cannabis streng verboten ist?
Jeszcze nie regularnie. Od 2021 roku rząd pracuje nad nową oceną konopi; konopie medyczne na receptę zbliżają się do rzeczywistości, ale dotychczas nie są swobodnie dostępne. Podróżni z receptą na konopie powinni wcześniej dokładnie się poinformować – jak skomplikowane to już jest w Europie, pokazuje nasz poradnik konopie na receptę przy podróżach w UE.







































