Donald Trump wygrał niedawno wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, a Republikanie jednocześnie przejęli większość w Senacie. W związku z tym federalna legalizacja cannabis w USA w nadchodzących latach wydaje się mało prawdopodobna, ponieważ w Kongresie będą przeważać przeciwnicy legalizacji. Przede wszystkim przyszły lider większości w Senacie z dużym prawdopodobieństwem nie będzie przychylny dla cannabis.
Aktualnie trzy nazwiska brane są pod uwagę do stanowiska tzw. Majority Leader (lidera większości) w Senacie: John Cornyn z Teksasu, Rick Scott z Florydy i John Thune z Południowej Dakoty. Ci trzej politycy mają kilka wspólnych cech – są Republikańczykami, senatorami ze swoich stanów, i żaden z nich nie jest znany z bycia zwolennikami cannabis ani aktywistą legalizacyjnym.
Sam Trump może skłaniać się do wspierania Johna Thune’a, między innymi dlatego, że wspierający Trumpa miliarder Elon Musk wywiera wpływ na desygnowanego prezydenta USA na rzecz kandydata z Południowej Dakoty. Dla amerykańskiego sektora cannabis i środowiska cannabisowego wybór lidera większości zdaje się nie mieć znaczenia, ponieważ żaden z wymienionych kandydatów nigdy nie opowiadał się za zniesieniem prohibicji, ale każdy z nich w przeszłości wyrażał się negatywnie na temat cannabis.
Jakie znaczenie ma lider większości w Senacie dla legalizacji?
Lider większości zajmuje najważniejsze i najwyższe stanowisko w Senacie. Ma on zasadnicze uprawnienia decyzyjne dotyczące porządku obrad Senatu w trakcie urzędowania prezydenta. Jeśli lider większości nie chce zajmować się legalizacją w Senacie, wprowadzenie tego tematu na porządek obrad jest nie tylko trudne, ale wręcz praktycznie niemożliwe.
Niektórzy przedstawiciele branży i wielu konsumentów mają nadzieję, że ostatnie wypowiedzi Donalda Trumpa popierające liberalizację – które wygłosił podczas niestety nieudanego głosowania nad legalizacją na Florydzie – pozwolą przynajmniej na wprowadzenie kilku reform w jego kadencji. Szczególnie ważne byłoby reformowanie warunków dla obrotu bezgotówkowego, aby legalne przedsiębiorstwa ze stanów mogły uzyskać dostęp do usług bankowych.
Czy Trump będzie aktywnie wspierać legalizację?
Donald Trump sam w sobie podchodzi do tematu cannabis stosunkowo rozluźniająco, ale nie jest koniecznie zagorzałym zwolennikiem legalizacji. Pozostaje zatem czekać, czy reformy w polityce cannabisowej będą dla niego wystarczająco ważne, aby poświęcić im uwagę, gdy już zasiądzie w Białym Domu.
Joe Biden również podczas swojej kadencji nie podjął się poważnie federalnej legalizacji cannabis, mimo że wcześniej w kampanii wyborczej ogłaszał reformy w tym obszarze. Nie wykazał jednak energicznych działań aktywistycznych, a przyszły lider większości w Senacie USA będzie zmierzać w kierunku legalizacji tylko pod naciskiem prezydenta Donalda Trumpa.
































