Każdego roku pojawia się znów niezliczona liczba doniesień prasowych o kradzieżach hortensji. Z niewyjaśnionych tutaj powodów wśród wielu nieobeznanych krąży pogłoska, że te rośliny lub ich kwiaty można palić jako substytut konopi. Miałyby działać podobnie, wprawiać w euforię i mieć działanie sedatywne. Jak dotąd w hortensjach nie znaleziono żadnych składników, które mogłyby odpowiadać za to „pożądane działanie”. To, że zawierają cyjanowodór (kwas pruski), jest jednak znane od dawna.
📑 Inhaltsverzeichnis
Kiedy „wewnętrzne uduszenie” kręci
Cyjanowodór jest wysoce trujący i śmiertelny już w dawce od 1 do 2 mg na kg masy ciała. Ta trucizna może dostać się do naszego organizmu nie tylko przez jedzenie lub wdychanie, ale także przez skórę. Cyjanowodór przyłącza się w określonych miejscach w komórkach lub w krwinkach, co blokuje transport tlenu. Tlen jest wprawdzie obecny we krwi, ale nie może dotrzeć tam, gdzie jest potrzebny. Człowiek dusi się więc od środka, co oczywiście daje o sobie znać na długo przed śmiercią.
Jeśli dostanie się młotkiem w głowę, to też da to jakiś efekt. Być może podobnie jest z hortensjami: objawy wewnętrznego uduszenia sprawiają, że człowiek czuje się inaczej. Nawet jeśli prawdopodobnie nie było jeszcze przypadków śmiertelnych, z dobrego powodu stanowczo odradza się tutaj palenie hortensji. Jeśli na przykład komórki mózgowe lub inne komórki ciała obumierają z powodu niedoboru tlenu, jest to w każdym przypadku niebezpieczne. Zwłaszcza obumarłe komórki mózgowe nie regenerują się tak po prostu. Nawet jeśli szkody, podobnie jak przy paleniu tytoniu czy piciu alkoholu, pojawiają się może tylko bardzo podstępnie i na początku myśli się, że nie jest to nic poważnego, to częste palenie hortensji może pociągnąć za sobą trwałe, a nawet ciężkie trwałe szkody.
Rozpoznawanie objawów zatrucia
Być może znajomi palą hortensje i twierdzą, że to marihuana, a ty palisz razem z nimi? Jeśli pojawia się duszność, ból głowy, zawroty głowy, wymioty lub drgawki, oddech pachnie gorzkimi migdałami, skóra staje się różowa, albo pierwsze osoby już tracą przytomność, są to objawy zatrucia cyjanowodorem. Ile hortensji trzeba wypalić, aby wystąpiły objawy zatrucia, i czy mniejsza ilość tlenu w mózgu może wprawiać w euforię, na ten temat nie można tu nic powiedzieć. W każdym przypadku należy natychmiast przerwać palenie, otworzyć okna albo jeszcze lepiej wyjść na zewnątrz i najpierw głęboko odetchnąć. Jeśli ktoś już wymiotuje lub traci przytomność, byłby to czas, aby mimo strachu przed policją zadzwonić po lekarza pogotowia i zapytać, jak źle może się to skończyć.
Od lipca nieustannie donosi się o złodziejach hortensji, ale nie o zmarłych palaczach hortensji ani o takich, którzy trafiają na izbę przyjęć lub stają się osobami wymagającymi opieki. Nie może więc być tak źle, jeśli się to raz spróbuje. Przy ciągłym stosowaniu po latach może to jednak wyglądać inaczej.
Nie może być sensem narażanie się na objawy zatrucia z symptomami wewnętrznego uduszenia, by dzięki mniejszej ilości tlenu w mózgu mieć euforyczną chwilę. Nawet jeśli konopie są jeszcze zakazane, a nabywanie, przetwarzanie, uprawa lub posiadanie są karalne, warto chyba raczej zastanowić się nad tymi opcjami, niż rwać sąsiadowi ogródek. Kto sam uprawia hortensje, powinien zastanowić się nad tym, by z tym skończyć, ponieważ nie trzeba jeszcze dodatkowo wspierać trującego spożycia cyjanowodoru.

Hortensje jako nowa „bananowa kaczka”
Istnieje pogłoska, że palenie skórek od banana powoduje haj. Powstała ona w czasach hippisowskich w USA. Skórki od banana zawierają pewne składniki i ktoś przypuszczał, że mogłyby one podczas palenia działać jak narkotyki. Dziś wiadomo, że nie działałoby to nawet przy znacznie większych ilościach tych substancji. Że nie działa to przy ilościach zawartych w skórkach od banana, przekonało się już wielu. Mimo to ta pogłoska krąży do dziś i do dziś ludzie palą skórki od banana, aby to sprawdzić.
Ktoś, kto był kompletnie naćpany i chciał sobie zrobić żart, puszcza więc w świat plotkę o bananach albo hortensjach. Niektórzy to testują, stwierdzają zerowe działanie i przekazują plotkę dalej. Kolejni dają się na nią nabrać i wszyscy się dobrze bawią. Prawdopodobnie początek palenia hortensji, podobnie jak plotka o bananach, sięga jakiegoś nałogowego stonera, który albo był naprawdę high, albo po prostu nabijał się ze swoich kolegów.
Jeśli pali się skórki od bananów tak długo, aż brakuje powietrza i kręci się w głowie, to rzeczywiście coś się wtedy czuje. Wynika to jednak raczej z niedoboru tlenu i własnej głupoty niż ze skórek od bananów czy hortensji.







































