📑 Inhaltsverzeichnis
Austria należy do nielicznych krajów, które do dzisiaj nie ustanowiły limitu THC w ruchu drogowym. Skutkiem tego jest to, że niezliczeni ludzie, będąc całkowicie trzeźwi, tracą prawo jazdy. W mediach głównego nurtu przedstawia się to jako „sukces“ w walce z tzw. prowadzeniem pod wpływem narkotyków. Teraz pojawia się petycja obywatelska domagająca się wprowadzenia limitu THC.
Koniec z podwójnymi standardami
Od 9 maja 2025 roku można podpisywać petycję obywatelską, która domaga się wprowadzenia limitu THC. Jasno określa ona to, co od lat jest znane i zostało już wdrożone w wielu innych krajach: upośledzenie przez THC występuje dopiero powyżej określonego stężenia. Długotrwały czas wykrywania THC prowadzi jednak do tego, że trzeźwi kierowcy muszą poddać się utracie prawa jazdy. Stanowi to faktyczną dyskryminację w porównaniu z alkoholem, gdzie toleruje się do 0,5 promila. Podczas gdy można legalnie prowadzić pojazd pod wpływem alkoholu, to w przypadku kannabisu tracimy prawo jazdy czasami kilka dni po użyciu, będąc całkowicie trzeźwymi.
Petycja obywatelska w Austrii domaga się wyeliminowania tej dyskryminacji i opowiada się za naukowym limitem THC w ruchu drogowym. Jako wzór podany jest Niemcy: tam w wyniku dekryminalizacji w sierpniu 2024 roku wprowadzono limit 3,5 ng/ml. Liczba wypadków drogowych w tym samym roku nawet spadła. Legalizacja i podniesienie limitu nie miały zatem negatywnego wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Dodatkowo ma zostać uruchomiona kampania edukacyjna promująca odpowiedzialny stosunek do kannabisu w ruchu drogowym.
Podpis cyfrowy i papierowy
Petycję można podpisać cyfrowo lub za pomocą formularza dostępnego w każdym urzędzie gminy. Tutaj znajdziesz linki do udziału:
secure.oesterreich.gv.at/at.gv.bmi.fnsvbg-p/vbg/checked/VolksbegehrenBuerger
Skala problemu wymyka się świadomości wielu ludzi
Coraz częściej powstaje wrażenie, że wielu ludziom w ogóle nie jest świadoma daleko posunięta konsekwencja braku limitu THC – dopóki sami się tego nie doświadczą. Również wielu konsumentów CBD, którzy często krytycznie odnosi się do rekreacyjnego użytku, czuje się w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa.
Bowiem: jeśli nie ma limitu THC, już samo spożycie legalnych produktów CBD zawierających ślady THC wystarczy, aby stracić prawo jazdy. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że jest to jak bomba z opóźnionym zapłonem. Kwiaty CBD są de facto legalne tylko do pierwszej kontroli drogowej – tam następuje w dosłownym sensie słowa złe przebudzenie.
Chociaż podczas badania lekarz sądowy musi stwierdzić upośledzenie, to ci, którzy mają THC we krwi, są w niekorzystnej sytuacji. Nie ma możliwości udowodnienia, czy THC pochodzi ze źródeł legalnych czy nielegalnych. Jeśli nie stwierdza się wyraźnego upośledzenia, władze sięgają często do standardowych sformułowań takich jak „zmęczenie i substancje odurzające“.
Dlatego petycja obywatelska domaga się, aby cofnięcie prawa jazdy mogło nastąpić wyłącznie w przypadku faktycznego upośledzenia. Nawet w mediach ta nieproporcjonalność wydaje się mało dotrzeć. Często stwierdzenie THC jest automatycznie utożsamiane z niemożliwością prowadzenia pojazdu. Sensacyjne nagłówki takie jak „Narkotyki za kierownicą!“ przyczyniają się do dalszej niepewności. Komentarze pod nimi pokazują: wielu z niewiedzy domaga się zerowej tolerancji.
Ostra krytyka ze strony partii konserwatywnych
Być może wielu obywateli nie zna skali problemu. Ale że politycy nie są świadomi tej nieproporcjonalności, można tylko pokiwać głową. Jak można się spodziewać, przychodzą masowe krytyki od partii konserwatywnych. ÖVP wyraźnie sprzeciwia się limitowi – i nawet domaga się więcej kontroli. Najwyraźniej chce się dalej odbierać prawo jazdy trzeźwym ludziom i także pozbawiać głosu konsumentów CBD.
W przeszłości temat limitu THC już wielokrotnie wzbudzał kontrowersje. Zieloni domagali się jego wprowadzenia – ale także ta propozycja szybko upadła pod presją. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że petycja obywatelska zbierze wystarczającą liczbę podpisów i zainicjuje zmianę myślenia w polityce.
Często zadawane pytania dotyczące limitu THC w Austrii
Jak wysoki byłby planowany limit THC w Austrii?
Jako wzór służą Niemcy: tam od sierpnia 2024 roku obowiązuje limit 3,5 ng/ml THC w surowicy krwi. Liczba wypadków drogowych w tym samym roku nawet spadła. Jak reagują uczestnicy ruchu drogowego, pokazuje nasz artykuł Uczestnicy ruchu drogowego rezygnują z prowadzenia po użyciu konopi.
Czy mogę stracić prawo jazdy po użyciu CBD w Austrii?
Tak, to możliwe. Dopóki nie istnieje limit, już ślady THC z legalnych produktów CBD mogą prowadzić do utraty prawa jazdy. Władze w teście krwi nie rozróżniają między źródłami legalnymi i nielegalnymi – zobacz nasze tło dotyczące krzywej rozpadu THC we krwi.
Gdzie mogę podpisać petycję obywatelską?
Od 9 maja 2025 roku podpis cyfrowy jest możliwy przez portal secure.oesterreich.gv.at lub w formie papierowej w każdym urzędzie gminy. Jakie zasady obowiązują w ruchu drogowym dla innych sposobów użytku, wyjaśnia nasz artykuł Kanabis i jazda na rowerze.
Co się stanie, jeśli petycja obywatelska będzie skuteczna?
Przy wystarczającej liczbie podpisów parlamentem austriackim będzie musiał zająć się tym postulatem. ÖVP na razie całkowicie odrzuca limit, Zieloni od lat go domagają się. Wiążący próg, jak w Niemczech, wyeliminowałby dyskryminację w stosunku do kierowców jadących pod wpływem alkoholu.
































